Na pytanie, czy chciałby być czwarty w drużynie, Wolny odpowiedział pytaniem: „A dlaczego nie pierwszy?”. Zaśmiał się przy tym, aby jego słów nie odebrano jako przejawu pychy. Dla 23-letniego skoczka wejście do zespołu mistrzów świata jest wielkim osiągnięciem. Na inaugurację sezonu Pucharu Świata w Wiśle Wolny poradził sobie z presją. Polacy wygrali konkurs przed Niemcami i Austrią.

Wolny zawalił w Lahti

Ale przed tygodniem w Lahti Wolny skakał w zawodach drużynowych fatalnie, co prawda w trudnych warunkach, przy silnym wietrze w plecy, ale sam stwierdził: „Spieprzyłem konkurs kolegom”. Polska spadła poza podium. Powróciła wątpliwość, czy to on powinien być tym czwartym w zespole obok Piotra Żyły, Dawida Kubackiego i Kamila Stocha. Wolny błyskawicznie udowodnił, że w sobotę w Lahti zdarzył mu się wypadek przy pracy.

Już w niedzielę w konkursie indywidualnym wypadł dobrze. W piątek w Willingen przeszedł samego siebie. Dwa razy pokonał granicę 140 m i był najlepszym skoczkiem całego konkursu ze sporą przewagą nad Żyłą i Stochem. Indywidualnie całe podium było polskie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej