Na półmetku Polacy prowadzili z przewagą aż 44,4 pkt nad Japończykami i 63,9 nad Słoweńcami. Było jasne, że zwycięstwo w niemieckich zawodach drużynowych oddadzą tylko wtedy, jeśli któryś z nich zostanie zdyskwalifikowany (upadków przy lądowaniu nie bierzemy pod uwagę - nie tylko dlatego, że zbliżają się MŚ).

Wybornie poleciał już pierwszy z naszych reprezentantów Piotr Żyła. Uzyskał aż 146 m i nie przeskoczył go już żaden zawodnik w pierwszej serii. Najbliżej był Jakub Wolny, który w drugiej grupie lądował 5,5 m bliżej. Dawid Kubacki skakał już w dużo gorszych warunkach, więc jego odległość 120,5 m i tak trzeba ocenić jako dobrą. Szczególnie że i tak wygrał klasyfikację w swojej grupie startowej. Kamil Stoch, który też dostał sporą rekompensatę punktową za wiatr, uzyskał 132 m, co dałoby mu przed serią finałową trzecie miejsce, za dwójką kolegów z kadry, gdyby dziś w Willingen rozgrywano zawody indywidualne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej