Pieniądze są, chętnych nie ma

– Najważniejsza dla moich zawodniczek jest pewność siebie. Dlatego bardzo się cieszę z ostatniego występu, nawet jeśli Kinga i Kamila zajęły miejsca w trzeciej dziesiątce. Kluczowe, że wreszcie oddały po dwa skoki – mówi „Wyborczej” trener polskiej kadry juniorek Marcin Bachleda.

W niedzielę w Ljubnie (Słowenia) 18-letnia Kinga Rajda i o rok młodsza Kamila Karpiel zajęły odpowiednio 25. i 26. lokatę. – Jeśli takie wyniki zdarzałyby się częściej, dziewczyny nie przyjeżdżałyby na zawody spięte, lecz przekonane o swoich umiejętnościach. A wtedy praca nad techniką i eliminowaniem błędów byłaby dla nas dużo łatwiejsza. I progres byłby większy i szybszy.

Karpiel, zawodniczka AZS-u Zakopane, która dwa lata temu wygrała letni Puchar Kontynentalny kobiet, w Słowenii zdobyła pierwsze punkty w PŚ (w sobotę jeden, dzień później pięć). Urodzona w Szczyrku Rajda dokonała tego już w sezonie 2015/16, ale od tamtej pory – aż do niedzieli – ani razu nie weszła do drugiej serii zawodów tej rangi. Ona w sezonie 2015/16 wygrała klasyfikację generalną FIS Cup, zawodów o randze jeszcze niższej niż Puchar Kontynentalny. Można powiedzieć, że trzecioligowej. Była też wtedy 12. na mistrzostwach świata juniorek w Râsnov (Rumunia).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej