Wywołał ją Dietmar Hamann. Były pomocnik Bawarczyków oraz Liverpoolu (oba zespoły za osiem dni zagrają w 1/8 finału Ligi Mistrzów) po niedawnej porażce z Leverkusen 1:3 wypalił, że Robert Lewandowski jest na boisku ociężały i gra zbyt indywidualnie. – Stał się obciążeniem dla zespołu – mówił srebrny medalista mistrzostw świata z 2002 r.

Polaka bronili jego agent Maik Barthel („On chyba nie oglądał meczu”), były kolega z Borussii Dortmund Roman Weidenfeller („Robert to piłkarz skupiony na sukcesie drużyny”), dyrektor sportowy monachijczyków Hasan Salihamidžic („Dietmar nie rozumie futbolu. Robert nie jest naszym problemem. To on jest problemem telewizji Sky”), bronił się wreszcie Lewandowski. – Skupiam się na robocie. Nie interesują mnie opinie innych. Zwłaszcza gdy są tak jednoznacznie głupie. Nie wydaje mi się, by Hamann wiedział cokolwiek o taktyce – mówił 31-letni napastnik po środowym zwycięstwie z Herthą Berlin 3:2 w 1/8 finału Pucharu Niemiec. Jego słowa brzmiały mocnej, bo gola tego wieczoru nie strzelił, ale miał dwie asysty. W sobotę z Schalke (3:1) trafił raz, po jego podaniu bramkę zdobył Serge Gnabry. W sumie Lewandowski uzbierał już w tym sezonie 11 asyst. Więcej niż w całym poprzednim (5). Polak jest na dobrej drodze, by pobić indywidualny rekord z Bayernu z rozgrywek 2014/15 (13).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej