Kamil Stoch wygrywał tu dwa razy w latach olimpijskich 2014 i 2018. Jutro w Lahti konkurs drużynowy na skoczni, na której Polacy zdobywali złoto mistrzostw świata.

Piotr Żyła zastrzega, że co było, nie wróci. Dwa lata temu zaliczył tu życiowy wzlot zakończony brązowym medalem MŚ. W polskiej ekipie był wtedy największym wygranym. Drużyna wzięła złoto z przewagą 25,7 pkt nad Norwegią. Za kilkanaście dni będzie go bronić na Bergisel w Innsbrucku. Stefan Horngacher poszukuje czwartego do zespołu. Pozycja i forma Stocha, Żyły oraz Dawida Kubackiego nie podlega dyskusji. Dwa lata temu czwartym był Maciej Kot, ale w tym sezonie przeżywa kryzys. Horngacher nie zabrał go przed tygodniem na mamuta do Oberstdorfu, by trenując w Szczyrku, spróbował odbudować formę. Naturalnym kandydatem jest Jakub Wolny. 23-latek w minioną niedzielę dofrunął do szóstego miejsca w PŚ. To dla niego życiowy wynik. Na inaugurację zimy w Wiśle z Wolnym w składzie Polacy wygrali konkurs. W Zakopanem zastąpił go Kot i nie zawiódł, choć drużyna skończyła na trzecim miejscu za Niemcami i Austrią. To był zimny prysznic na rozpalone optymizmem głowy kibiców.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej