Djoković przeważał od samego początku, a w całym meczu nie przeżył najmniejszego kryzysu, czy choćby momentu słabości. Pierwszego gema wygrał do zera, z pierwszych 14 punktów oddał rywalowi jeden. Potem Nadal zaczął grać lepiej, ale wciąż nie na tyle, by jakkolwiek zagrozić Serbowi. Żaden element techniki Hiszpana nie funkcjonował w tym meczu na normalnym poziomie. Najbardziej szokujące były seryjnie psute piłki z forhendu, popisowego zagrania Nadala. W całym meczu popełnił 28 niewymuszonych błędów, przy dziewięciu Djokovicia.

Pozostało 80% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej