AC Milan uczynił Piątka naszym najdroższym piłkarzem w historii. A obłowiła się Genoa, która minionego lata zainwestowała w Polaka 4 mln – taka stopa zwrotu osiągnięta w tak ekspresowym tempie niemal się w tym sporcie nie zdarza.

23-letni napastnik z Dzierżoniowa zniszczył jednak system. Choć wcześniej grał w Cracovii, czyli klubie w skali Europy prowincjonalnym, i nigdy nie wystąpił w reprezentacji kraju, to zamiast spokojnie się aklimatyzować w wielkim świecie, natychmiast zaczął strzelać jak opętany. Wbił już 13 goli w lidze, tylko jednego mniej od Cristiano Ronaldo. Takie kariery też prawie się nie zdarzają – Piątek ma szansę na tytuł króla strzelców, a ostatnim obcokrajowcem, który zdobył ten tytuł w debiutanckim sezonie w Serie A, był Andrij Szewczenko. Ukrainiec dokonał tego o schyłku XX wieku w Milanie, więc skojarzenia kibiców są oczywiste.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej