Genoa ubiła swój interes wszech czasów, a także interes sezonu w Europie. Piątek kosztował ją minionego lata 4 mln euro, oddaje go za 35 mln. Wzrost o 800 proc. i zarazem klubowy rekord.

Dotychczas tyle pieniędzy kosztował tylko jeden nasz piłkarz – Arkadiusz Milik. Zanim jednak podpisał kontrakt z Napoli, długo tułał się po zagranicznych klubach. A Piątek wystrzelił na emigracji natychmiast, genueńczykom inwestycja wielokrotnie zwróciła się po pięciu miesiącach gry.

23-letni napastnik, który w środę rano przejdzie ostateczne testy medyczne, też wydatnie się wzbogaci. Zamiast dotychczasowych 400 tys. otrzyma 2 mln euro za sezon. Przede wszystkim jednak awansuje w hierarchii sportowej. W Genui bronił się przed spadkiem, w Mediolanie będzie parł ku Lidze Mistrzów – na dające awans do elity czwarte miejsca w Serie A jego drużyna wskoczyła w poniedziałek, ma minimalną przewagę nad Romą i Lazio. A ponieważ gole ciuła z potwornym trudem, w Piątku pokłada się olbrzymie nadzieje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej