– Czuję wielki żal. Wiedziałem, że muszę wygrać drugiego seta. Nieważne jak, po prostu musiałem. Nie udało się i to kosztowało mnie mecz – mówił Federer. Jego porażka to największa niespodzianka turnieju.

Szwajcar w sierpniu skończy 38 lat, ale czuł się świetnie przygotowany się do sezonu. W trzech pierwszych rundach w Melbourne nie oddał seta. Wcześniej błyszczał na tle kilkanaście lat młodszych rywali w Pucharze Hopmana.

Stefanos Tsitsipas zapatrzony w Federera

Jednym z nich był Tsitsipas. Jako jedyny w pokazowym turnieju w Perth postawił się Federerowi. Ani razu nie dał mu się przełamać, przegrał po dwóch tie-breakach 6:7 (5-7), 6:7 (4-7). Szwajcar mówił wtedy, że młody Grek zaimponował mu ofensywnym stylem gry. A zachwycony Tsitsipas, że zrealizował marzenie z dzieciństwa. Federera podziwiał w telewizji już jako kilkulatek. Potem spędzał godziny przy komputerze, analizując jego grę na YouTubie. Na korcie też stara się naśladować mistrza – stosuje coraz mniej popularny jednoręczny bekhend, gra bardzo ofensywnie, gdy tylko może, rusza do siatki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej