Sytuację uspokoiła przede wszystkim pożyczka, której klubowi udzielili Jarosław Królewski, Jakub Błaszczykowski i Tomasz Jażdżyński. Szef firmy Synerise, były kapitan reprezentacji Polski i właściciel agencji digitalowej Veneo pożyczyli Wiśle cztery miliony złotych. W ubiegłym tygodniu pieniądze zostały przelane na konta piłkarzy i trenerów. Nie wszyscy doczekali się spłaty wszystkich zaległości, zawodnicy przyznają, że zgodzili się na ustępstwa. Te pieniądze ugasiły jednak pożar w szatni, piłkarze dostali sygnał, że wyjście klubu na prostą jest możliwe. Przez kilkanaście dni na przełomie grudnia i stycznia, gdy Wisłą targało zamieszanie związane ze zmianą właściciela, większość zawodników myślała już o wyprowadzce. Dziś wszystko wskazuje na to, że skład drużyny Macieja Stolarczyka będzie słabszy niż jesienią, ale nie ma już obaw, że podstawę jedenastki będą tworzyć juniorzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej