Najważniejsze 72 godziny w roku

„Marketing jest wszystkim, wszystko jest marketingiem” – pisał Regis McKenna, jeden z wielkich tej sztuki. Kiwałby pewnie głową z uznaniem, przechodząc wieczorem przez Krupówki w trakcie weekendu skoków narciarskich i słysząc przy wejściu do niektórych karczm: Przepraszamy, mamy komplet, nie da rady.

W przypadku innych głową kręciłby markotnie, ale o tym za chwilę.

W ciągu trzech dni w zimowej stolicy Polski pojawiło się podobno ponad 50 tysięcy ludzi. Właściciele restauracji, knajp, straganów i klubów nocnych musieli najpierw dobrze zaplanować, a następnie dobrze wykorzystać ten czas. To tylko 72 godziny – można wiele wygrać i wiele przegrać.

Biznes swoją Wielką Krokiew miał kilkaset (i więcej) metrów od skoczni.

Należało wybrać odpowiednią strategię, szczególnie w przypadku straganów. Jest ich chyba kilkaset, więc konkurencja bardzo mocna. Czy postawić na ultrapatriotyzm, powstanie warszawskie i "żołnierzy wyklętych"? Czy może w kontrze do tego skupić się na dowcipnych, neutralnych politycznie i światopoglądowo napisach?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej