Udany był jedynie początek. Świątek nie przestraszyła się gry na dawnym korcie numer 2, przemianowanym na „1573 Arena”, z widownią na 3 tys. widzów. Przełamała rywalkę i prowadziła 2:1. Od tego momentu wychodziły jej już tylko pojedyncze akcje. Przegrała 11 gemów z rzędu, gubiła się w szybkich wymianach, nieczysto trafiała w piłkę. Serwowała nieskutecznie i nierówno. Gdyby nie walka na przewagi w ostatnim gemie, mecz trwałby mniej niż godzinę.

Polka porażkę z rozstawioną z numerem 27 Włoszką przyjęła z pokorą. – Było bardzo ciężko. Camila gra inaczej niż dziewczyny, z którymi mierzyłam się wcześniej. Nie jestem jeszcze gotowa na takie tempo. Właściwie wszystkie piłki uderzałam spóźniona. A że mój serwis był dziś słabszy, to nie miałam okazji do zmiany rytmu – mówiła.

Spotkanie z Giorgi było testem, którego Świątek jeszcze nie miała. Polka to 17-letnia debiutantka w szlemie. 10 lat starsza Włoszka rywalizuje na tym poziomie już po raz 28. Jest niska (168 cm), ale bardzo silna i dynamiczna. Odważnie atakuje praktycznie każdą piłkę, wywierając nieustanną presję na rywalce.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej