Niewielkie pocieszenie dla Carlsena jest takie, że jego też piekielnie trudno złamać. We wtorkowe popołudnie na prestiżowym turnieju Tata Steel Chess w Wijk aan Zee w Holandii jedyny w tym sporcie celebryta zremisował 21. partię z rzędu. Oczywiście w szachach klasycznych, bo niedawno Norweg utrzymał globalny prymat w błyskawicznych – to zupełnie inna konkurencja, im mniej zawodnicy mają czasu na myślenie, tym rzadziej zdarzają się gry nierozstrzygnięte. Zamiast pojedynku czystych intelektów mamy wojnę emocji.

Gdyby nie natura szachów – pozbawionych czynnika losowego i absolutnie przejrzystych, wszystko dzieje się na naszych oczach – moglibyśmy powiedzieć, że jesteśmy świadkami bardzo tajemniczej historii. Wybitności Carlsena nikt nie kwestionuje, jednak prawdopodobnie właśnie ustanowił on osobliwy rekord wszech czasów w rywalizacji na wysokim poziomie. „Prawdopodobnie”, bo w szachach remisowych serii się nie odnotowuje. Wiemy tylko tyle, że żaden ekspert nie pamięta dłuższej. A już na pewno nie miał jej żaden z aktywnych graczy z szeroko pojętej czołówki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej