Choć o podchodach obu klubów trąbią już media i hiszpańskie, i włoskie, to ich rewelacje brzmią wręcz fantastycznie. Miniony sezon Krzysztof Piątek kończył w Cracovii, poza krajem gra od ledwie pięciu miesięcy, w reprezentacji Polski debiutował we wrześniu. I mieliby żółtodzioba wyrywać sobie z rąk szefowie Realu Madryt oraz AC Milanu, czyli najbardziej utytułowanych klubów w Lidze Mistrzów?

Tak samo bajkowo przebiega jednak zapoznawanie się polskiego napastnika z wielkim światem. W 21 meczach strzelił 19 goli, w tabeli strzelców ligi włoskiej ustępuje jedynie Cristiano Ronaldo, na intensywną kanonadę porywa się w słabiutkiej Genoi. Tymczasem Real już jest, a Milan zaraz najpewniej będzie w pilnej potrzebie. Co więcej, Piątek idealnie wpisuje się w kryteria ich transferowego celu.

Madrycki klub stracił wybitnego snajpera latem, gdy do Juventusu uciekł Cristiano Ronaldo, natomiast mediolańczycy tracą go właśnie teraz, ponieważ do Chelsea uciec chce – i nie zamierza zwlekać do lata, naciska na transfer natychmiastowy – Gonzalo Higuain. Obie drużyny od dawna mają olbrzymie problemy ze zdobywaniem bramek, obie są właśnie przeprojektowywane, obie odmładzają skład, obie muszą działać błyskawicznie z powodu marnej w stosunku do aspiracji pozycji w tabeli ligowej. Ruchy obu krępuje też moment – w środku zimy nikt poważny nie kwapi się do sprzedawania piłkarzy, na rynku dzieje się niewiele, zdesperowanym pozostaje wypatrywać okazji. Z tego powodu popularne w środowisku określenie „paniczne zakupy”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej