23-latek z Piotrkowa Trybunalskiego zadziwił w Melbourne wszystkich, z rywalem na czele. - Nie spodziewałem się, że zagra tak dobrze. Świetnie serwował, trafiał forhendem i bekhendem. Jestem w drugiej rundzie trochę szczęśliwie, prawie odpadłem - mówił po meczu Nishikori.

Cuda z bekhendu

Majchrzak pierwszy raz znalazł się w głównym turnieju wielkoszlemowym. Przed rokiem czterokrotnie startował w kwalifikacjach i ani razu nie dobrnął do decydującej trzeciej rundy. Teraz pokonanie trzech rywali zajęło mu zaledwie trzy godziny i kwadrans. To byli jednak zawodnicy z drugiej setki rankingu ATP. We wtorek wyszedł na drugi pod względem prestiżu kort w Melbourne Park - Margaret Court Arena - by zmierzyć się z jednym z najlepszych tenisistów świata.

Dla Nishikoriego to już 36. start w szlemie. W 2014 roku zelektryzował ojczyznę, gdy awansował do finału US Open. Choć przegrał decydujący mecz z Marinem Ciliciem, to w Japonii ma status bohatera narodowego. Dzięki kontraktom reklamowym z rodzimymi markami jest jednym z najlepiej zarabiających tenisistów świata. Suma premii wywalczonych na korcie przekroczyła 21 mln dol., a więc ponad 100 razy więcej, niż ugrał do tej pory Majchrzak.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej