Uwielbia uczucie, gdy unosi się w powietrzu na nartach, ale po zejściu ze skoczni zajmuje się czym innym. Bywały czasy, gdy nie znał nawet nazwisk swoich rywali. - Dziś już znam większość - mówił w Nowy Rok w Garmisch-Partenkirchen, gdzie stanął na podium.

Z pasją wymyśla i konstruuje modele, również latające. W domu w Nowym Targu ma swoją pracownię. Spędza w niej każdą wolną chwilę.

Za dwa miesiące skończy 29 lat, ale w Polsce skoczkowie dojrzewają później niż w Niemczech, Austrii, czy Norwegii.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej