Rolę demonicznego arcyłotra odgrywa Marcelo Bielsa, trener piłkarski niepodobny do żadnego innego trenera, sławny jako „El Loco”, czyli „Szaleniec”. Absolutnie nieprzewidywalny ekscentryk, który przed sezonem rozkazał graczom Leeds United przez trzy godziny sprzątać śmieci wokół ośrodka treningowego, ponieważ obliczył, że tyle pracuje przeciętny kibic, by zarobić na bilet na mecz – niech kopacze wiedzą, dla kogo mają na murawie rzęzić z wycieńczenia. To zarazem zamordysta żądający od podwładnych, by przebywali w klubie od świtu do zmroku, i katujący ich reżimem treningowym z pogranicza tortur – obrońcy praw człowieka nie interweniują, więc piłkarze często nie wytrzymują i Argentyńczyk prawie nigdzie nie wytrzymuje długo. To wreszcie perfekcjonista tak bezkompromisowy, że posadę w rzymskim Lazio rzucił po dwóch dniach, uznając, że nie ogarnie zastanego bałaganu. I radykał tak nawiedzony, tak obsesyjnie przywiązany do głoszonych idei, że faktycznie nadawałby się do thrillera o opętanym geniuszu zła, który chce zniszczyć świat.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej