Zubkow był pilotem załóg bobslejowych, które podczas zimowych igrzysk w Soczi były najlepsze zarówno w dwójkach, jak i czwórkach. Okazało się jednak, że za jego sukcesami stały oszustwa. Grigorij Rodczenkow, szef moskiewskiego laboratorium antydopingowego, zdradził, że tak jak wielu rosyjskich medalistów, przyjmował środki dopingujące. Nie został złapany, bo pobrane po zawodach próbki moczu były podmieniane z pomocą agentów Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Śledztwo prowadzone przez specjalną komisję WADA pod kierunkiem Richarda McLarena potwierdziło oskarżenia Rodczenkowa. Zubkow i jego partner z załogi Aleksiej Wojewoda zostali zdyskwalifikowani i pozbawieni tytułów. Obaj odwołali się do Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu w Lozannie (CAS), który jednak podtrzymał wyrok. Złagodził jedynie dożywotni zakaz uczestnictwa w igrzyskach olimpijskich do jednego cyklu. Zubkow jednak się pod poddawał. W międzyczasie zakończył karierę i został prezesem rosyjskiego związku bobslejowego. Odwołał się do rosyjskiego sądu, który w listopadzie uznał, że na terenie Federacji Rosyjskiej Zubkow wciąż jest dwukrotnym mistrzem olimpijskim. Sędzia uznał, że bobsleista został ukarany na podstawie poszlak, a w Rosji obowiązuje domniemanie niewinności. Zubkow podsumował, że decyzja CAS jest sprzeczna z rosyjską konstytucją.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej