– Wejście policji to dla nas cios. Myślałem, że dostaniemy więcej czasu, by popracować nad ratowaniem klubu – powiedział w Sport.pl prezes klubu Rafał Wisłocki. W zarządzie Towarzystwa Sportowego (TS) – właściciela piłkarskiej Wisły – pracuje od pół roku, ale zaledwie pięć dni temu zastąpił Marzenę Sarapatę. Stał się twarzą akcji, która ma nie dopuścić do upadku 13-krotnego mistrza Polski i jednej z najlepszych polskich drużyn XXI wieku.

Wisłocki chce przygotować spółkę do sprzedaży. Ale kto jest jej właścicielem?

TS przekonuje, że akcje Wisły należą do niego, a nie do inwestorów geszefciarzy Vanny Ly i Matsa Hartlinga, z którymi w grudniu zawarto kuriozalną umowę. Nie udało się przekonać prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Prosiła go o pomoc delegacja pod przewodnictwem Ryszarda Niemca, szefa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Majchrowski stwierdził, że nie zrobi nic, dopóki nie będzie wiedział, kto jest właścicielem Wisły.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej