„Było na żyletki” – jak wyraził się Stoch, by udowodnić, że 22-letni Japończyk lider Pucharu Świata i TCS nie jest wcale poza zasięgiem reszty stawki. Tyle że w Nowy Rok w Ga-Pa wyzwanie Kobayashiemu rzucił właściwie tylko Niemiec Markus Eisenbichler. Po drugim skoku Japończyka kibice z Niemiec wstrzymali oddech. Eisenbichler miał dłuższy lot w tej serii, przegrał jednak konkurs o 1,9 pkt. Na półmetku 67. Turnieju różnica między dwójką najlepszych wynosi ledwie 2,3 pkt, co zapowiada pasjonującą walkę w austriackiej części imprezy.

Zdaniem Stefana Horngachera do rywalizacji o zwycięstwo włączą się także jego skoczkowie. Kubacki stanął w Ga-Pa na podium czwarty raz w karierze. Trener polskiej kadry bardzo chwiali jego stabilną formę. Stoch twierdzi, że w skokach kolegi jest wciąż spory zapas. Tyle że strata do Kobayashiego wynosi aż 22,9 pkt. Przy tak zjawiskowo skaczącym Japończyku odrobić ją będzie bardzo trudno. Horngacher przypomina jednak, że w Innsbrucku dzieją się często rzeczy dziwne i trudne do przewidzenia. Pogoda sprawia, że konkursy odbywają się czasem w ekstremalnych warunkach. Tak było przed rokiem, gdzie upadł Richard Freitag, a trener Niemców Werner Schuster zrobił karczemną awanturę sędziom, że dopuścili jego lidera do skoku przy zbyt silnym wietrze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej