33-letni O’Brady przeszedł – jako pierwszy człowiek – samotnie i bez żadnej asysty Antarktydę, zahaczając o biegun południowy, w 53 dni. W sumie prawie 1500 km. 49-letniemu Louisowi Ruddowi zabrało to niecałe 48 godzin więcej.

Na tytułowym zdjęciu uchwycony jest moment pierwszego spotkania dwóch podróżników na mecie na lodowcu Leveretta schodzącym do szelfu Rossa. Pierwszy do namiotu O’Brady’ego (z lewej) zapukał Rudd, ale Amerykanina nie było w środku. Akurat wybrał się na przechadzkę. Po powrocie zobaczył rozbity obok swojego namiot Brytyjczyka i to on z kolei zapukał. Razem wykopali prowiant zostawiony przez pracowników komercyjnej stacji Antarctic Logistics & Expeditions i wspólnie spożyli kolację: ser, czekoladę, szynkę i kawę. „To wspaniałe zobaczyć go i pogratulować jako pierwszy, osobiście – napisał na Instagramie O’Brady. – Nie wspominając o przyjemności wypowiedzenia pierwszych słów do innego człowieka po dwóch miesiącach samotnego, cichego i długiego marszu”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej