– Wiosną w szkole widziałem same koszulki Realu Madryt. Ale kiedy wróciłem po wakacjach, wszystkie zniknęły. Teraz wszędzie tylko Juventus i Juventus. Nastolatki założyły nowe, bo barwy nie mają dla nich znaczenia. Tu chłopaki mają obsesję na punkcie Cristiano – mówi Joao, nauczyciel wuefu i rówieśnik Ronaldo. Siedzimy w barze Quinta Falcao przy ulicy o tej samej nazwie. To na niej dorastał supergwiazdor, pięciokrotny laureat Złotej Piłki i najsławniejszy człowiek urodzony na Maderze, który latem przeniósł się z klubu madryckiego do turyńskiego.

Do głównego miasta wysepki – położonej na wysokości Afryki, bliżej wybrzeża marokańskiego niż portugalskiego – przyleciałem, żeby sprawdzić, kim Ronaldo jest dla tubylców. Jego pomnik stanął tutaj już w 2014 r., gdy Cristiano miał 29 lat. Czy ktokolwiek młodszy i żyjący gdziekolwiek na świecie dostąpił podobnego wyróżnienia? A piłkarz ma jeszcze popiersie – na lotnisku jego imienia.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej