Zjawiska bardzo ciekawego, w którym bynajmniej nie chodzi o pieniądze.

Przecież Ryszard Czarnecki, legendarny europoseł PiS i najważniejszy przedstawiciel trendu, o którym tu mowa, funkcję wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej pełni społecznie. W Polskim Związku Badmintona nie będzie również zarabiał nowy wiceprezes, europoseł i szef ostatniej kampanii wyborczej PiS, czyli Tomasz Poręba. Jak poseł Grzegorz Matusiak miałby się wzbogacić w Polskim Związku Hokeja? Trudno też przypuszczać, by były szef PiS w Gdańsku Andrzej Jaworski zostawał prezesem zrujnowanego Polskiego Związku Curlingu, licząc na wysoką pensję. Dotacja dla związku była już zablokowana, poza tym on w PZU zarobił 2 mln zł w ciągu 12 miesięcy. Zastąpił go niedawno były członek Młodzieży Wszechpolskiej Mariusz Olchowik, gotowy wyłożyć z własnej kieszeni nawet 250 tys. zł, by tylko spłacić długi Związku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej