Towarzystwo Sportowe, które od dwóch i pół roku jest właścicielem piłkarskiej spółki, ograniczyło się do krótkiego komunikatu dotyczącego spotkania swoich przedstawicieli z „luksembursko-brytyjskim konsorcjum funduszy inwestycyjnych”. To podczas niego miała zostać podpisana warunkowa umowa sprzedaży wszystkich akcji. „Szczegóły są objęte ścisłą klauzulą poufności. Uprawomocnienie umowy nastąpi w najbliższych dniach” – głosi oświadczenie. Ale zamiast rozwiewać wątpliwości, tylko je mnoży.

Luksemburski trop prowadzi do funduszu Alelega, za którym ma stać kapitał z Kambodży. A konkretnie Vanna Ly, biznesmen związany z tamtejszą rodziną królewską. Wiosną miał być zainteresowany inwestycją w stocznię w Genui, potem tamtejsi działacze bezskutecznie namawiali go do wsparcia Genoi CFC, dla której bramki zdobywa m.in. Krzysztof Piątek. Według Adama Pietrowskiego, polskiego przedstawiciela inwestorów, ma „udziały w 10-12 klubach na całym świecie, m.in. w Manchesterze City”. Alelega ma przejąć 60 proc. akcji Wisły.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej