W cyklu „2018 w sporcie” piszemy o fatalnym czasie polskiej piłki i świetnym reprezentacji siatkarzy, która po złocie mundialu zostanie jeszcze wzmocniona. Zastanawiamy się też, co nas czeka w 2019 r. Wszystkie teksty przeczytacie tu.

Na szczycie rankingu FIFA rok 2018 skończyła Belgia. Na dnie – San Marino. Świetny czas przeżyła Francja, która najpierw wygrała mistrzostwa świata, a potem awansowała do finału Ligi Narodów, katastrofalny – Niemcy. Oni pierwszy raz w historii skończyli mundial na fazie grupowej, a potem spadli do Dywizji B Ligi Narodów. Nie są to, rzecz jasna, doskonałe kryteria, bo wygranych i przegranych jest zdecydowanie więcej.

Dla jednej drużyny sukcesem będzie wygranie meczu, inna uzna skończenie mundialu przed półfinałami za porażkę.

Srebrna Chorwacja cieszyła się przecież w Rosji z największego sukcesu w historii. Wygrane mogą się też czuć Madagaskar (dopiero 106. miejsce w rankingu), który pierwszy raz zakwalifikował się na mistrzostwa Afryki, i Gibraltar – jesienią pierwszy raz triumfujący w meczu o stawkę (1:0 z Armenią w Lidze Narodów). Z kolei Brazylia nie zapamięta dobrze roku, w którym skończyła mundial na ćwierćfinale. O Niemcach, którzy przegrali wszystko, co mieli do przegrania, nie wspominając.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej