W cyklu „2018 w sporcie” piszemy o fatalnym czasie polskiej piłki i świetnym reprezentacji siatkarzy, która po złocie mundialu zostanie jeszcze wzmocniona. Zastanawiamy się też, co nas czeka w 2019 r. Wszystkie teksty przeczytacie tu.

Żeby było jasne: nie ma jeszcze mowy o powrocie do wieków ciemnych. Robert Lewandowski wciąż jest czołowym napastnikiem świata, Wojciech Szczęsny bramkarzem celującego w triumf w Lidze Mistrzów Juventusu, a Krzysztof Piątek rewelacją pierwszej połowy sezonu w Europie. 10, 15 i 20 lat temu o takim tercecie polski kibic nie umiał nawet marzyć.

Tyle że dwa lata temu wiele wskazywało na to, że wygrzebaliśmy się z największych kłopotów, wykonaliśmy przynajmniej kilka małych kroczków do przodu. I nawet gdyby nasza piłka miała się zatrzymać, to na poziomie satysfakcjonującym wyposzczoną latami publiczność.

Reprezentacja bawiła w 2016 r. w ćwierćfinale mistrzostw Europy. Był to jej najlepszy występ na wielkim turnieju od ponad 30 lat.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej