– Każdy mecz to nauka, co moglibyśmy zrobić lepiej – powiedział Lewandowski po remisie Bayernu z Ajaksem w Amsterdamie (3:3) zapewniającym Bawarczykom pierwsze miejsce w grupie E i rozstawienie przed poniedziałkowym losowaniem 1/8 finału Ligi Mistrzów. Bayern musi się uczyć szybko.

Dorównać Bońkowi

Kiedy latem 2014 roku Lewandowski przenosił się z Dortmundu do Monachium, drużyna Pepa Guardioli zaliczana była do trzech najmocniejszych na świecie obok Realu Madryt i Barcelony. I dawała szansę Polakowi na zwycięstwo w rozgrywkach, czyli dorównanie Zbigniewowi Bońkowi (1985, Juventus), Józefowi Młynarczykowi (1987, Porto) czy Jerzemu Dudkowi (2005, Liverpool).

Przyszłość należała jednak do hiszpańskich gigantów, którzy zdominowali rywalizację o Puchar Europy. Bayern odbijał się od nich jak od ściany: trzykrotnie od Realu, raz od Barcy, raz od Atlético Madryt. A przecież jeszcze niedawno na dźwięk nazwy bawarskiego klubu nogi uginały się pod Hiszpanami. „Bestia Negra” – efektowny przydomek, który Bayernowi nadali fani Królewskich, pokrywa kurz zapomnienia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej