Ekstraklasa bez Wisły? Bez drużyny, która zdominowała walkę o tytuł mistrza Polski w pierwszej dekadzie XXI wieku, która stanowiła o sile krajowej piłki klubowej, biła rekordy ekstraklasy meczów bez porażki, wygrywała w pucharach z Barceloną, Parmą, Schalke?

Na boisku nic nie wskazuje na agonię, bo choć krakowianie od trzech meczów czekają na zwycięstwo, przed poniedziałkowym meczem kończącym 18. kolejkę wciąż są w górnej ósemce tabeli. W sobotę zremisowali 2:2 z Jagiellonią, trzecią siłą ligi. Mimo niesprzyjającej temperatury z trybun stadionu oglądało ich niemal 14 tys. ludzi. To jedna z najwyższych frekwencji.

Tyle że nie wiadomo, czy wiosną kibice będą mieli po co przychodzić na stadion. W klubowej kasie pustki, piłkarze, zamiast opowiadać o golach, odpowiadają na pytania, jak radzą sobie bez pieniędzy. Niedawno dwóch złożyło wezwanie do zapłaty, czyli wykonało pierwszy krok w kierunku rozwiązania kontraktu. I choć dzięki pożyczce Wisła zdołała wypłacić im część zaległości, za kilka dni w ich ślady może pójść reszta drużyny. Zespół, który jesienią przez chwilę był nawet liderem ekstraklasy, może się rozpaść.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej