Dokonania 30-latka są wręcz nieprawdopodobne. W boksie amatorskim Łomaczenko zdobył dwa złota olimpijskie, dwa mistrzostwa świata i mistrzostwo Europy. Wygrał 396 walk, przegrał jedną. Przeszedł na zawodowstwo w 2013 roku i pierwszy mistrzowski tytuł zdobył już w trzeciej walce (zdobyłby go pewnie w drugiej, gdyby rywal nie oszukał na ważeniu i nie wszedł do ringu kilka kilogramów cięższy niż Wasyl).

Stoczył dopiero 13 zawodowych walk, a był już mistrzem wagi piórkowej, junior lekkiej i lekkiej. W sobotę w Nowym Jorku nie stoczył walki życia, ale wyraźnie pokonał na punkty twardego Portorykańczyka José Pedrazę, dwukrotnie rzucając go na deski w 11. rundzie, pokazując kilka niesamowitych kontr, przyspieszenie i wirtuozerską pracę nóg.

Czyli wszystko to, co czyni go prawdopodobnie najlepszym obecnie pięściarzem bez podziału na kategorie wagowe.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej