MKOl właśnie zawiesił przygotowania do bokserskiego turnieju olimpijskiego w Tokio, gdyż nie znosi szefa światowej federacji pięściarzy (AIBA). Zarządził śledztwo przeciw AIBA i wstrzymał dopływ finansowej kroplówki. Zakazał kontaktów, sprzedaży biletów i organizowania kwalifikacji. – Nie wyobrażam sobie, by tak wielkiej dyscypliny zabrakło w igrzyskach. Byłaby to klęska boksu, pięciogwiazdkowego sportu olimpijskiego, ale i klęska MKOl – powiedział „Wyborczej” szef komisji szkolenia w AIBA Adam Kusior.

A jednak to możliwe.

Szefa AIBA wybrano miesiąc temu w Moskwie. Podczas zjazdu najpierw panował klimat Stanisława Barei. Delegaci nie umieli obsługiwać maszynek do głosowania – ponoć nie złapali idei – więc ktoś pobiegł do pobliskiego Leroy Merlin, kupił kartony, które posłużyły jako urny. – Ale szefa wybrano elektronicznie, ręczne głosowanie przeprowadzano przy innych sprawach – zastrzega Kusior, obecny podczas zjazdu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej