Reprezentacja stoi przed osiągnięciem bez precedensu. Pierwszy raz w dziejach może zagrać na trzech wielkich imprezach z rzędu, pierwszy raz może awansować na dwa turnieje mistrzostw Europy z rzędu.

Droga do turnieju w 2020 r. zacznie się w niedzielę w Dublinie. To będą mistrzostwa inne niż wszystkie, pierwszy raz odbędą się na całym kontynencie. Mecze będą gościły Anglia, Azerbejdżan, Dania, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Niemcy, Rosja, Rumunia, Szkocja, Węgry i Włochy, półfinały i finał odbędą się na Wembley w Londynie.

Przed losowaniem Polska wylądowała w pierwszym koszyku. To pozostałość po Adamie Nawałce. Awanse na dwie wielkie imprezy, ćwierćfinał Euro 2016 i tylko dwie porażki meczach o stawkę w ciągu trzech lat wystrzeliły reprezentację do Dywizji A Ligi Narodów, której kolejność decydowała o rozstawieniu. Drużyna Jerzego Brzęczka jesienią spadła do Dywizji B, ale dwa punkty (z Włochami i Portugalią) wystarczyły do zachowania rozstawienia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej