Dla Sergio Ramosa to sądne dni. W piątek „Der Spiegel” ujawnił, że kapitan Realu dwa razy złamał przepisy dopingowe. Po finale Ligi Mistrzów w 2017 r. z Juventusem Turyn w jego organizmie wykryto deksametazon będący na liście kortykoidów. Stosowanie środka jest dozwolone, ale tylko gdy zostanie podany dożylnie ponad 24 godziny przed meczem. I trzeba to zgłosić przed kontrolą. Tymczasem klubowy lekarz wpisał do protokołu zastrzyki z innego kortykoidu – betametazonu. Pomyłkę tłumaczył radością po zwycięstwie. Tydzień po finale do komisji dopingowej UEFA przyszło wyjaśnienie Ramosa, że bolało go kolano i ramię, więc potrzebował zastrzyku z deksametazonu. Wyjaśnienie zostało przyjęte.

W marcu 2018 r. Ramos miał poddać się kontroli dopingowej po meczu z Malagą, ale stwierdził, że najpierw musi pójść pod prysznic. Kontroler ostrzegł go, że przepisy tego zabraniają, mimo wszystko kapitan Realu postawił na swoim.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej