Dariusz Wolowski: Jak odmienił pan Kamila Stocha w 24 godziny? W kwalifikacjach zajął 48. miejsce, w konkursie drużynowym był najlepszy.

Stefan Horngacher: To nie była jakaś radykalna zmiana. Fakt, Kamil nie skakał w piątek perfekcyjnie, ale trafił na bardzo mocny wiatr z tyłu. W takich warunkach nie miał szans polecieć daleko. To samo spotkało go w sobotę w serii próbnej. W konkursie warunki miał normalne, to i skakał daleko.

Stoch mówił w piątek, że być może w obecnej formie nie zasługuje nawet na miejsce w drużynie.

- Gdybym po jednym słabszym skoku zwątpił w skoczka z takim dorobkiem, to wystawiłbym sobie kiepskie świadectwo jako trenerowi.

Konkurs był bardzo dramatyczny. Polacy prowadzili z dużą przewagą, a wtedy Dawid Kubacki oddał krótki skok i Niemcy wyszli na prowadzenie. Wszystko załatwił trzykrotny mistrz igrzysk.

- Drugi skok Dawida wcale nie był aż taki zły. OK, popełnił błędy, ale warunki miał bardzo słabe. Do nikogo żalu mieć nie można, walka była wspaniała, konkurs dramatyczny. Jest inauguracja sezonu w Polsce, przyszedł tłum kibiców na skocznię, wszyscy chcieliśmy wypaść jak najlepiej. Dać radość tym ludziom, a sobie satysfakcję. Każdy dał z siebie tyle, ile mógł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej