Tadeusz Kądziela: W 2006 r. powiedział pan o Radwańskiej: „Widać, że myśli na korcie. Zobaczycie, przeskoczy moje osiągnięcia”. Ona miała 17 lat i była 309. w rankingu WTA.

Wojciech Fibak: Pamiętam tamtą sytuację. Pokonała wtedy w Warszawie Rosjankę Anastasiję Myskinę, byłą triumfatorkę Rolanda Garrosa. Zobaczyłem wtedy w Agnieszce niezwykły naturalny talent do tenisa, jaki trafia się u jednej zawodniczki na milion, i porównywałem do Martiny Hingis. Nie pomyliłem się, dziś można ją wymienić jednym tchem obok Szwajcarki, Martiny Navrátilovej czy Steffi Graf, bo Agnieszka to jedna z najbardziej utalentowanych tenisistek w historii. Wszystko przychodziło jej niezwykle łatwo. Miała bajeczną technikę, świetnie się poruszała po korcie. Umiała ocenić sytuację, przewidzieć, co zrobi rywalka i jak się ustawić, by odpowiedzieć. Połączenie sprytu i taktyki uczyniło z niej milionerkę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej