Hurkacz nie był faworytem tego meczu. Tiafoe (ATP 40.), choć rok młodszy od Polaka, jest od niego znacznie bardziej doświadczony. W tym sezonie wygrał swój pierwszy turniej ATP (w Winston Salem), doszedł też do finału w Estoril. Hurkacz triumfował dotąd jedynie w challengerach, w lepszych turniejach wygrywał pojedyncze mecze. Gdy obaj tenisiści spotkali się w sierpniu w II rundzie w Waszyngtonie, Amerykanin wygrał łatwo w godzinę i 15 minut.

Wtorkowy mecz był znacznie bardziej zacięty, ale dopiero od trzeciego seta. W pierwszych dwóch Hurkacz ustępował Tiafoe właściwie w każdym elemencie. O ile serwował nieznacznie słabiej, o tyle zupełnie nie radził sobie z odbiorem podania rywala, dlatego był zmuszony bronić się zza linii końcowej. Próby urozmaicania gry nie przynosiły rezultatu, bo Tiafoe dobrze czuł się także pod siatką.

Hurkacz w rankingu ATP jest już 85., a więc należy do szerokiej światowej elity, ale wciąż jest w niej nowy. Do tej pory trzykrotnie wystąpił w Szlemach, podczas gdy Tiafoe już 11 razy. W Mediolanie Polak odstaje od bardziej doświadczonych rywali, także jeśli chodzi o obycie z kamerą. Po angielsku mówi całkiem dobrze, ale wydaje się spięty. Wrażenie to nie uleciało, gdy wyszedł na kort. Dopiero od stanu 0-2 w setach mecz się wyrównał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej