Kiedy latem przenosił się z Zenita Kazań do Sir Safety Perugia, witano go porównaniami do Cristiano Ronaldo. A prezes Gino Sirci do tego stopnia wierzył w uwodzicielską moc urodzonego na Kubie 25-latka, że widział w nim żywą atrakcję turystyczną, która ściągnie do hali fanów z całych Włoch – wymyślił pakiety łączące bilet na mecz ze zwiedzaniem regionu.

Nikt jednak nie przypuszczał, że Wilfredo León, wybrany właśnie na siatkarza października, wystrzeli aż tak wysoko i tak potężnie.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej