To jest, rzecz jasna, kryzys po bawarsku. Wszystkie inne kluby Bundesligi pękałyby z zadowolenia, gdyby po jednej trzeciej sezonu zajmowały drugie miejsce w lidze (z czteropunktową stratą do Borussii), na półmetku Ligi Mistrzów współliderowały grupie, właśnie awansowały do 1/16 Pucharu Niemiec.

Ale to jest Bayern. Hegemon, który wygrał sześć ostatnich edycji Bundesligi, mierzy w zwycięstwo w Lidze Mistrzów i jest jednym z głównych rozgrywających przy powstawaniu zamkniętej SuperLigi.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej