– Kto ma największe szanse? Karolina Woźniacka, bo wygrała tu rok temu i dobrze się czuje na tych kortach. Poza tym Petra Kvitová i Naomi Osaka – wymieniała przed turniejem liderka rankingu WTA. Jej typy podziałały jak klątwa – wymieniona przez Rumunkę trójka zawodniczek zaczęła turniej w Singapurze od porażek. W niedzielę Kvitová uległa 3:6, 3:6 Ukraince Elinie Switolinie, Woźniacka przegrała 2:6, 4:6 z Karoliną Pliškovą. W poniedziałek lepsza od Osaki była Amerykanka Sloane Stephens (7:5, 4:6, 6:1). Także czwarty mecz zakończył się niespodzianką. Angelique Kerber przegrała 6:1, 3:6, 4:6 z Holenderką Kiki Bertens.

Faworytką turnieju byłaby Serena Williams, ale mimo dojścia do finałów Wimbledonu i US Open nie zakwalifikowała się do grona ośmiu najlepszych zawodniczek sezonu. W tym roku zagrała jedynie w siedmiu turniejach i w rankingu WTA Race zajęła 15. miejsce. Faworytką mogłaby być także Halep, najlepsza tenisistka sezonu, ale zrezygnowała z powodu przepukliny dysku. Pod nieobecność Amerykanki i Rumunki stawka jest niezwykle wyrównana. W poniedziałek rano minimalną faworytką bukmacherów była Osaka – za funta postawionego na Japonkę William Hill płacił 4,5. Po jej porażce przyjmowanie zakładów zawieszono. We wtorek tabela z kursami znów się pewnie przetasuje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej