„Błyskawica uderza dwukrotnie”, „Maszyna do strzelania goli trafia dwa razy” - to tytuły po dwóch golach Usaina Bolta w sparingu z Macarthur South West United. Rekordzista świata na 100 i 200 m, zapewne sprinter wszech czasów, od kilku tygodni jest na testach w Central Coast Mariners. Opiekuje się nim dyrektor sportowy Mike Phelan, niegdyś asystent Alexa Fergusona w Manchesterze United. Jamajczyk przyucza się do gry w ataku, względnie - na lewym skrzydle. Po wyczynie w sparingu dostał nawet ofertę dwuletniego kontraktu z - jak mówił jego agent - „klubu, który właśnie został przejęty przez nowych właścicieli mających aspiracje gry w Lidze Mistrzów”.

Na pierwszy rzut oka wygląda zatem na to, że Bolt jest coraz bliższy spełnienia marzenia, o którym mówił, gdy jeszcze wyprzedzał wszystkich rywali na bieżni. Jeśli jednak przyjrzymy się dokładniej, okaże się, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej