Tyle mniej więcej zrozumiałem z ćwierknięć na oficjalnym twitterowym profilu Juventusu, który stanął w obronie oskarżanego o poważne przestępstwo seksualne Cristiano Ronaldo – turyński ninja od mediów społecznościowych niczemu nie zaprzeczał, lecz przeciwstawiał ewentualny występek megagwiazdora jego cnotom sportowca. Portugalczyk „demonstrował wspaniały profesjonalizm oraz poświęcenie, które doceniają wszyscy w klubie, i wydarzenia sprzed niemal dziesięciu lat nie zmienią tej opinii, podzielanej przez każdego, kto miał kontakt z wielkim mistrzem”. Zgwałcił dziewczynę, a później zapłacił jej 375 tys. dol. za milczenie? Ważne, że porządnie trenuje i w ogóle przyzwoity z niego kawał sportowca.

To właściwie zaskakujące, że akcja #MeToo sięgnęła futbolu dopiero teraz, wszak szatnie buchają testosteronem, zawodnicy lubią się integrować poprzez organizowanie zbiorowych bunga-bunga, uczestnictwo w orgiach wymusza niekiedy konieczność udowodnienia swej męskości, więc na pewno zdarza się, że jakaś pani jakiemuś młodocianemu milionerów odmówi, a on się zezłości, bo nie życzy sobie, by mu odmawiano. Doniesienia na temat Ronaldo przypomniały mi, jak za jego czasów w Manchesterze United – kilkanaście miesięcy przed incydentem w Las Vegas – emerytowany już piłkarz Rio Ferdinand zbierał wśród kolegów po 4 tys. funtów na głowę, by na przyjęcie bożonarodzeniowe dla drużyny zaprosić 80 atrakcyjnych kobiet, za co trener Alex Ferguson obłożył podwładnych rekordową grzywną w historii ligi angielskiej. To w tamtym sezonie (2007/08) brukowce cytowały luksusowe prostytutki, które zwierzały się, że nigdzie nie czuły się tak poniżone, jak w rezydencji portugalskiego piłkarza, i że on oraz jego brazylijski partner z boiska Anderson „nie mają żadnej moralności”. A dwa lata wcześniej Ronaldo został z powodu podejrzenia o gwałt przesłuchany na posterunku w Londynie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej