Upragniona przyszłość miała imię, nazwisko i kształty Wilfredo Leóna. Naturalizowanego kubańskiego gracza – jednego z wielu uciekinierów z wyspy, tamtejszy reżim nie pozwala im podpisywać zagranicznych kontraktów – który uchodzi za najlepszego na świecie. Tacy jak on potrafią zwiększyć siłę ognia niewybitnego zespołu o kilkadziesiąt procent, wynosząc go na pułap medalowy. Do reprezentacji Polski dołączy za rok. Wypatrywaliśmy go jak zbawienia, miał wykatapultować drużynę na podium igrzysk Tokio 2020.

Pozostało 88% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej