Radwańska zawsze dobrze czuła się pod koniec sezonu na twardych kortach w Azji. A szczególnie w Pekinie. Triumfowała tu w 2011 i 2016 r., w 2009 przegrała dopiero w finale. W tym roku miała zakończyć sezon właśnie tu i powalczyć o punkty, które pozwoliłyby jej poprawić swoją pozycję w rankingu WTA. We wtorek wycofała się jednak ze startu, jej miejsce zajmie Belgijka Kirsten Flipkens.

Decyzja Radwańskiej nie dziwi. W tym sezonie zagrała jedynie w 14 turniejach, wygrywając tylko 14 z 28 meczów. Zadowolona była jedynie z jednego - w czerwcu w Eastbourne doszła do półfinału, pokonując trzy rywalki z czołówki. Potem tłumaczyła, że to właśnie przez ten intensywny tydzień nie miała sił podczas Wimbledonu, w którym odpadła z II rundzie.

Fatalne dwa lata Agnieszki Radwańskiej

Po sezonie na trawie Radwańska zrobiła sobie kolejną przerwę w startach, ale na nic się ona zdała. Z ostatnich pięciu meczów wygrała tylko jeden - w pierwszej rundzie w Seulu pokonała specjalizującą się w deblu Amerykankę Bethanie Mattek-Sands. W kolejnym meczu była wyraźnie słabsza od Rumunki Iriny-Camelii Begu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej