Turniej w Szczecinie jest największą tenisową imprezą w Polsce. To challenger, ale najwyższej rangi, ze 125 tysiącami dolarów puli nagród. Korty są pięknie położone, na trybuny przychodzi dużo kibiców, według tenisistów to jeden z najlepszych turniejów w swojej klasie. Klasie, która jest niezmiennie za wysoka dla graczy z Polski.

Od dawna nie było to tak bardzo widoczne jak w tym roku. W eliminacjach i turnieju głównym wystąpiło 13 Polaków. Mecz wygrał tylko jeden, urodzony w Szwajcarii Yann Wójcik. Ale on w I rundzie eliminacji wpadł na rodaka, Patryka Kosińskiego.

Pekao Szczecin Open. Najlepsi nie przyjechali

Polaków, którzy mogliby walczyć o singlowe wygrane w Szczecinie, jest trzech. Żaden się jednak do turnieju nie zgłosił. Jerzy Janowicz – jako ostatni wygrywał tam mecze – w sierpniu przeszedł kolejną operację kolana. Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak polecieli z reprezentacją do Rumunii na mecz Pucharu Davisa. Najwyżej notowanym Polakiem w Szczecinie był więc Paweł Ciaś (ATP 529). Pozostałe dzikie karty dostali Maciej Rajski (ATP 718) i Karol Drzewiecki (ATP 1123). Bez specjalnych zaproszeń Polaków w ogóle by w Szczecinie nie było. Najsłabszym tenisistą, który załapał się do turnieju, był Włoch Lorenzo Giustino, w rankingu wyprzedzający Ciasia o blisko 300 miejsc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej