Dla Luki Modricia to był cios bolesny. Kiedy sędzia gwizdnął ostatni raz, kapitan Chorwatów zakrył twarz koszulką i – jak napisały hiszpańskie media – „brakowało tylko, by się rozpłakał”. Gwiazdor Realu Madryt jest w Hiszpanii wielbiony. Tak jak Ivan Rakitić z Barcelony dają co tydzień w Primera División dowody geniuszu Chorwatów. Na mundialu w Rosji obaj poprowadzili reprezentację do srebra. Imponujący klasą, elegancją i sercem do walki Modrić został wybrany graczem mistrzostw, niedawno w plebiscycie UEFA na piłkarza sezonu wyprzedził Cristiano Ronaldo. – To największy geniusz, jakiego kiedykolwiek wydał nasz kraj – mówi o nim Rakitić.

Kiedy w Rosji Chorwaci zadziwiali świat, Hiszpanie lizali rany po porażce. W 1/8 finału z Rosją wymienili ponad tysiąc bezproduktywnych podań i w żenującym stylu pożegnali się z MŚ. To był ostatni mecz w reprezentacji Andrésa Iniesty, Davida Silvy i Gerarda Piqué, czyli hiszpańskich ikon złotej dekady.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej