Kwiatkowski miał być liderem swojej grupy podczas Vuelta a España, ale nie zdążył się zregenerować po Tour de France i Tour de Pologne. Już w połowie hiszpańskiego wyścigu przestał się liczyć w walce o czołowe miejsca klasyfikacji generalnej. Choć wyścig zaczął bardzo dobrze, czerwoną koszulkę lidera utrzymywał przez trzy etapy. Stracił ją po piątym dniu Vuelty i wtedy zaczęła się jazda w dół klasyfikacji. Zaczęło się od kraksy na siódmym etapie, przez którą 28-letni Polak stracił 25 sekund. Jeszcze gorzej było w niedzielę, podczas 15. etapu. Wtedy kolarz z Chełmży upadł znowu i mocno potłukł żebra. Po dłuższej chwili pozbierał się i dojechał do mety, ale wieczorem tracił już 32 minuty i 12 sekund do lidera wyścigu, Brytyjczyka Simona Yatesa z grupy Mitchelton-Scott. Yates, który w sierpniu przegrał z Kwiatkowskim podczas TdP, jest już bardzo blisko końcowego triumfu w Hiszpanii. To byłby największy sukces w jego karierze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej