Maja Włoszczowska mówiła wczoraj „Wyborczej”, że w dzisiejszym wyścigu start będzie kluczowy. – Muszę dobrze wystartować, bo na trasie w Lenzerheide trudno będzie odrabiać minutę lub dwie starty. Tutaj nie ma długich podjazdów, takich, na których miałabym przewagę. Ten rollercoaster, bo tak nazywam tę trasę, bardzo utrudnia gonienie czołówki.

I miała rację. Chwilę po starcie spadła na szóste miejsce i nie była w stanie później przebić się do przodu. Piąte miejsce Polki jednak wcale nie jest złym rezultatem, biorąc pod uwagę jej problemy zdrowotne podczas niedawno zakończonego zgrupowania wysokogórskiego w Livigno. Najpierw miała kłopoty ze snem, później zmagała się z przeziębieniem. Choć wczoraj mówiła, że jest już zdrowa i liczy na czołowe miejsce, to własnego organizmu nie udało się oszukać. Do złotej medalistki straciła 3 minuty i 15 sekund.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej