Na nowojorskiej giełdzie akcje Nike spadły we wtorek o ponad 3 proc. na indeksie Dow Jones Industrial (jego wartość obniżała się czwarty dzień z rzędu; w perspektywie roku Nike jest 27 proc. na plusie). Wynik Nike był we wtorek najgorszy. Maklerzy doradzali „trzymać”.

Z pewnością przynajmniej część zjazdu akcji wzięła się z poniedziałkowego startu kampanii reklamowo-wizerunkowej Nike z Kaepernickiem w roli głównej.

W środę akcje koncernu odzyskały niemal pełną wartość sprzed tąpnięcia. Wirtualnie koncern utracił we wtorek 3,75 mld dol., a w środę straty odrobił. Nic się nie stało? To tylko część prawdy.

30-letni rozgrywający futbolu amerykańskiego zainicjował przed dwoma laty (gdy był jeszcze zawodnikiem San Francisco 49ers) akcję polegającą na klęknięciu podczas odgrywania hymnu przed meczami futbolu amerykańskiego. Był to protest przeciw brutalności policji – w 2016 r. doszło do kolejnych przypadków zastrzelenia przez policję Afroamerykanów. Akcja rozszerzyła się na wiele klubów, we wszystkich czarni gracze stanowią większość. Czyli skład rasowy jest dokładnie odwrotny niż na trybunach zdominowanych przez białych kibiców, którzy oczekują szacunku dla flagi, hymnu, weteranów. Przez kraj przetoczyły się gorące debaty, spadała oglądalność transmisji. Włączyli się politycy zabiegający o konserwatywnych wyborców. Swoją akcję przeciw protestującym graczom przeprowadził w swoim rodzinnym stanie wiceprezydent Mike Pence, demonstracyjnie wychodząc ze stadionu, gdy czarnoskórzy zawodnicy klęknęli na znak protestu. Trump na wiecu w Alabamie wypowiedział słynne słowa: „Czyż nie byłoby pięknie zobaczyć jednego z tych właścicieli z NFL, który reaguje na brak szacunku dla flagi, mówiąc: »Zdjąć sukinsyna z boiska, ale to już! Wynocha! Zwolniony! ZWOLNIONY!«”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej