John Millman miał mieszane uczucia. Zwycięstwo 3:6, 7:5, 7:6(9-7), 7:6 (7-3) to najjaśniejsza chwila jego kariery przerwanej operacjami pachwiny i ramienia. – Taka wygrana daje satysfakcję, to nagroda za wszystkie dni rehabilitacji – mówił. – Czuję się też trochę winny, bo wykorzystałem to, że Roger nie miał najlepszego dnia – dodał.

Australijczyk o formie Federera wyraził się delikatnie. Według wielu komentatorów Szwajcar rozegrał w nocy z poniedziałku na wtorek jeden z najgorszych meczów w karierze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej