Dla kibiców znad Wisły to grono szczególnie interesujące, ponieważ w Neapolu oglądamy najbardziej „polski” w ostatnich latach liczący się klub zagraniczny. Z Arkadiuszem Milikiem i Piotrem Zielińskim, którzy znakomicie rozpoczęli sezon we włoskiej Serie A.

W Lidze Mistrzów będzie im potwornie ciężko. Wpadli do konfiguracji bodaj najbardziej wymagającej – zagrają z mierzącym w trofeum, zalanym katarskimi miliardami Paris Saint-Germain oraz wiosennym finalistą Liverpoolem (tylko Crvena Zvezda Belgrad powinna gubić punkty). „Grupa śmierci”, jak mawia się w futbolowym slangu.

Za to Lokomotiwowi Moskwa, który od tego roku również zatrudnia dwóch naszych piłkarzy (Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa), spadli z nieba rywale teoretycznie najłatwiejsi – FC Porto, Schalke, Galatasaray Stambuł. Biorąc pod uwagę standardy Champions League, można tę grupę obwołać „grupą śmiechu”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej