– Niektórzy mówią, że mam siły sprawcze, więc odwołuję klątwę wiszącą nad Cracovią – mówił trener Michał Probierz przed ostatnim meczem z Piastem. Film, na którym wymachuje rękami, odprawiając czary nad zespołem, rozprzestrzenił się w internecie.

Probierz zawieszony

W Gliwicach Cracovii to jednak nie pomogło. Już na początku meczu czerwoną kartkę dostał pomocnik Marcin Budziński (przed sezonem typowany na lidera), w drugiej połowie sędzia wyrzucił na trybuny Probierza. Za co? Trener próbował wyrwać piłkę z rąk rywala. Wczoraj Komisja Ligi uznała, że za to zachowanie nie będzie mógł poprowadzić drużyny w dwóch najbliższych meczach.

Porażka 1:3 z Piastem domyka serię nieszczęść. Cracovia w sześciu meczach strzeliła tylko trzy gole, z dwoma punktami – wraz z Pogonią Szczecin – tkwi w strefie spadkowej.

Mówiąc o „klątwie”, Probierz odnosił się nie tylko do ostatnich porażek, ale też do mitu męczeństwa od lat ciążącego nad klubem, pesymizmu kibiców, tendencji do umartwiania się. Krakowski publicysta Leszek Mazan stwierdził kiedyś: „Kochać Cracovię to masochizm”. A Jerzy Pilch, pisarz i jeden z jej najbardziej znanych kibiców, ubolewał w „Dzienniku”, że „upór stania przy Cracovii jest uporem debila”. Pod koniec ubiegłego roku co prawda przyznał w „Wyborczej”, że wierzy w „długofalowość planu Probierza” („nie znam go, a go lubię”), jednak dziś drużyna stoi w miejscu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej